10 rzeczy, których nauczyłem się walcząc z globalnym ociepleniem

fot. Anna Novotny

fot. Anna Novotny

Nie sposób wymienić wszystkiego, czego się nauczyłem, co zrozumiałem i co mi dał projekt Stacje Pogody, ale spróbuję wybrać dziesięć najważniejszych rzeczy:
1. Przypomniałem sobie jak ważnym tematem jest globalne ocieplenie i dlaczego większość ludzi ma to gdzieś. Ale nie tam, gdzie powinni. Jednak mimo wszystko gdzieś w nich to siedzi i jakoś ich dotyka.
2. Nauczyłem się wszędzie zabierać ze sobą bidon, ale też, że przed wejściem do samolotu trzeba wypić jego zawartość. Ale zaraz można go napełnić z powrotem w łazience wodą z kranu.
3. Woda z kranu jest smaczna i zdrowa, a i tak większość ludzi woli płacić za kupowanie butelkowanej, która kosztuje 2000 razy drożej, a do tego zaśmieca planetę niewyobrażalną ilością plastiku. Jest o tym ładny film.
4. Plastiku jest już na świecie tyle, że powstała Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, o której powstał ładny film Plastic Paradise. Plastikiem żywią się albatrosy, co można sobie obejrzeć na zdjęciach Chrisa Jordana z Midway i w efekcie giną. Podobnie zresztą jak ryby. Populacja wielu gatunków ryb spadała w ostatnich czterdziestu latach o 90%. A jedzenie ryb, które jedzą plastik, może być przyczyną różnych chorób. Na przykład raka.
5. Fermy przemysłowe oglądane z satelity wyglądają piękniej niż obrazy Salvadora Dali. I są bardziej przerażające. Więc nic dziwnego, że artysta konceptualny Mishka Henner wystawia je w galeriach, ale można też sobie je obejrzeć na jego stronie.
6. Jedzenie mięsa zabija planetę. Przemysł mięsny odpowiada za 18% emisji gazów cieplarnianych, czyli więcej niż transport. Na potrzeby paszy dla zwierząt wycina się las i sadzi monokulturowe uprawy GMO, mocno zakrapiane pestycydami, co powoduje śmierć milionów owadów i ptaków. A konsumpcja mięsa wciąż wzrasta.
7. W ciągu ostatnich lata o 50% spadła populacja dziko żyjących zwierzą, za to wzrosła populacja zwierząt hodowanych w klatkach, które nigdy w swoim życiu nie widziały słońca, ani nie dotykały ziemi. Robimy zwierzętom takie małe Auschwitz, tylko na większą skalę. Oraz szprycujemy je antybiotykami, co sprawia, że niedługo przestaną one na nas działać.
8. Czasami trzeba polecieć samolotem, nawet jeśli jest to niezgodne z naszymi najgłębszymi przekonaniami. Choć niektórzy uważają, że nie trzeba latać. I ja się z nimi zgadzam.
9. Jestem fajny, mądry i inspirujący. Nawet na występach w Londynie i Berlinie. Choć muszę się w końcu porządnie nauczyć angielskiego. A może nie muszę? Skoro jest tylu świetnych tłumaczy. Może nie warto im odbierać pracy. Zresztą poezja czytana po polsku jest piękna. Więc może niech już zostanie po polsku.
10. Wszystko jest możliwe. I choć na razie nie wymyśliłem jak pisać o globalnym ociepleniu, żeby problem zrozumieli właściciele spółek zatruwających naszą planetę ani opłacani przez nich politycy, to może jeszcze wymyślę. Zresztą – z tego, co się orientuje – już go rozumieją. Ale wciąż nie wywieramy na nich wystarczającej presji, więc warto o tym pisać i to zmieniać.

ps. Okazuje się, że jedną herbatę można zaparzać trzy razy i ciągle jest smaczna.

Bookmark the permalink.

One Comment

  1. WolałbymPozozstaćAnonimowy

    „takie małe Auschwitz tylko na większą skalę” xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *