Figowiec

Figowiec

Autor: Mirko Bonne 1 grudnia 2014 r.

Wszędzie odpadki lata, na każdej pochyłości pyszni się plastik. Wyrzucone, rozdeptane, pozostawione i zapomniane opakowania czegoś co było i nigdy nie wróci, flaszki we wszelkich barwach, przeżarte rdzą puszki, wypłowiała torba czy rozdarta walizka. Na skraju jezdni zaparkowane lata temu samochody, wraki, na wpół rozkradzione, na wpół rozwalone, zanieczyszczone ekskrementami i smarem. Przykucam, bo coś jasnego, co leży na asfalcie, wpada mi w oko – boska laleczka, która ma tylko pół głowy, a w ogóle nie ma ciała, ale na ustach wciąż uśmiech Afrodyty. W zeschniętej trawie w warstwach leżą resztki tego, czego nie dało się upchnąć w szczelinach i pęknięciach murów i ścian z raz po raz, i znowu ustawianych i rozrzucanych kamieni. W koronach drzew przycięte przewody, okablowanie gałęzi. Na plaży powódź szczoteczek do zębów, piana linek i siatek, czapek i długopisów, sznurowadeł, guzików i wyblakłych, wyłupionych oczu pluszowych zwierzątek. Na niedużej greckiej wyspie Simi, tylko kilka mil morskich od wybrzeża Turcji, nad przystanią rybacką stoi dom – jego krokwie, ściany wewnętrzne i podłogi zostały zniszczone przez drzewo, które stopniowo zajmowało dla siebie pozostałości ruiny. Piękny, ciemnozielony figowiec wyrasta z odpadków i śmieci, które wrzucano przez otwory okienne jak w otchłań, w której kryją się przymus przemijania i pustka, a czas i śmierć muszą ustąpić przed gwarnym życiem.

 

feigenbaum

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: Zanieczyszczone plastikiem Morze Śródziemne u wybrzeży Rodos (1), Dom z figowcem na wyspie Simi (2), Figowiec w Santa Barbara w Kalifornii (3)

 

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *